czwartek, 11 sierpnia 2016
Bazylika sw. Stefana
Ogromna bazylika w samym srodku Pesztu. Mozna wejsc na kopule i podziwiac panorame miasta - co tez zrobilismy. W srodku jest tez spacjalna kaplica z relikwia swietego - dosyc dobrze zachowana dlon. A jak sie wrzuci pieniazka, to dlon jest dodatkowo podswietlana, zeby lepiej ja bylo widac. Taki znak czasow.
randka XXI wieku
plastikowe kubki podpisane imionami, absurdalnie droga kawa i nosy w smartfonach. w sumie nam sie podoba ;) ja jestem zaslodzony, doslownie i w przenosni :)
środa, 10 sierpnia 2016
Wichura, deszcze i Buda
W koncu chwila czasu, zeby napisac cos wiecej. Ostatnia noc na campingu zaczela sie najpierw wichura, w zasadzie wszystkie niezabezpieczone przedmioty lataly po campingu, namiot kolysal sie z boku na bok, ale wytrzymal. Rano do wiatru dolaczyl deszcz. Kolo 7 wykorzystalismy kilka minut przejasnienia na zwiniecie mokrego namiotu, szybki prysznic i w droge. O dziwo nie przemarznelismy w nocy, bo bylo stosunkowo cieplo w nocy, tylko ten wiatr.
Z namiotu wpadlismy w luksusy, basenik, ciepelko i mily apartament w centrum Budapesztu. Dzisiaj zwiedzalismy spokojniejsza czesc miasta, prawy brzeg, czyli Buda. Ze wzgorza Gellerta rozposcieraja sie wspaniale widoki na Pest. Warto bylo wjechac na Buda Castle kolejka, fajnie odrestaurowana, oryginalnie wybudowana w 1850 roku. Pod wieczor zaczelo padac, zla pogoda dogonila nas z Balatonu. Jutro zwiedzamy Pest, czyli lewy brzeg.
Z namiotu wpadlismy w luksusy, basenik, ciepelko i mily apartament w centrum Budapesztu. Dzisiaj zwiedzalismy spokojniejsza czesc miasta, prawy brzeg, czyli Buda. Ze wzgorza Gellerta rozposcieraja sie wspaniale widoki na Pest. Warto bylo wjechac na Buda Castle kolejka, fajnie odrestaurowana, oryginalnie wybudowana w 1850 roku. Pod wieczor zaczelo padac, zla pogoda dogonila nas z Balatonu. Jutro zwiedzamy Pest, czyli lewy brzeg.
wegierski street food
za rada kolegi sprobowalismy langosa, panie, to ciasto smazone w glebokim oleju, zoladek ledwo przezyl
wtorek, 9 sierpnia 2016
Co tam schody
W tym teamie, nie ma slabych panienek, nie wolno pomagac w dzwiganiu rowerow, bo jest obraza i spada satysfakcja z pokonywania wlasnych slabosci. Mowiac inaczej, jak sie samemu da rade, to radocha wieksza, co widac na zdjeciu :)
Podjazd na Ovar
Dzisiaj pogoda dala nam w kosc, 30 stopni, zadnej chmurki i mnostwo podjazdow, tym sposobem dzisiejszy stosunkowo maly dystans 40 km wykonczyl nas bardziej niz wczorajszy dzien.
Pustelnie Remetetelep
W 1050 roku na tereny polwyspu Tihany sprowadzili sie ruscy mnisi na skutek slubi wegierskiego krola z ruska ksiezniczka. Zamieszkali w wykutych w skale na zboczach gory Ovar pustelniach. Unikat w Europie, dociera sie tam czerownym, pieszym szlakiem - my wjechalismy rowerami :) no moze oprocz fragmentow ze schodami.
lawendowe lody
polwysep Tihany, lawendowe zaglebie, jemy nawet lody lawendowe, smakuja dziwnie, ale jak tu sie powstrzymac.
forinty
smiesznie sie placi tymi forintami ze wzgledu na duze nominaly i jak za pizze bulisz 1500 jednostek, to nie wiesz czy to duzo czy malo. mam nadzieje ze doczekam euro w calej europie, jak jeszcze nie bede za stary na podrozowanie. w portfelu walaja nam sie 4 waluty, zlotowki, euro, korony i forinty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)